środa, 9 lutego 2011

ciężki dzień...

słota niby wiosenna....błoto wszędzie...katar goni katar....wczoraj mielismy pojechać do kolegów Gabrysia ,ale przed odjazdem w związku z tym że Gabryś taki niewyraźny jakiś był...zmierzyłam temperaturę..no i plany runęły..w nocy było spokojnie ,a rano p.doktor stwierdziła zapalenie ucha i znowu przerwa w leczeniu choroby głównej...morfologia co najmniej dziwna,dla mnie ...więc słabo mi się zrobiło...ale wa-wa twierdzi że ok,tak reaguje zdrowe dziecko na infekcję ,zdrowe!!!wyluzowaliśmy i leczymy zapalenie ucha ,co ze wszystkiego złego jest najlepsze...i noc będzie spokojna ...