co w życiu jest mniej a co bardziej ważne...jaki jest sens i czy jest ???rozmyślania,wierszowania,bujanie w obłokach...
piątek, 4 listopada 2011
normalnie...
wszystko toczy się zwykłym rytmem...normalnie.Gabriel się przeziębia ,miał w międzyczasie zapalenie płuc,obyło sie bez szpitala........ciągle kaszle prycha i kicha...rano co kilka dni lekarz...potem do szkoly i znowu lekarz-osłuchowo ok,Gabi kaszle dalej ...łeb pęka od tego...jakieś tam kwiatki robiliśmy z liści do szkoły ,ale on jest zmęczony więc mamo dokończ...ok dokończyłam ,afera żle ,miały być z czterech warstw a są z dwóch(mama na łatwiznę poszła)i tak w kolko....biegiem...normalnie jak wszędzie nareszcie....
środa, 13 lipca 2011
u nas...dobrze
i dlatego nie mam czasu na pisanie...mamy tyle zajęć ...ciagle bawimy sie na dworku,jeżdzimy na rowerach ,rolkach ,deskorolkach...i innych różnych takich,ale mamy sportowe wakacje...w sobotę znowu spełni się Gabrysia marzenie...o rowerku ,taki ma być na dużych kolach i ze stopką.....obecny nie ma stopki ,więc nie mozna go elegancko zaparkować ,tylko musi leżeć a to na samym środku podwórka,a to w krzakach...a to tam gdzie się Gabrys na nim wywali....nie jest ten rower elegancki..a nowy bedzie podobno...zobaczymy..fajne sa wakacje...mamy skarbonkę na parapecie i zbieramy na wyjazd..za dużo tam nie ma..a jak nam się nie uda nigdzie pojechać to trudno...pojedziemy do babci ,to nie jest kosztowny wyjazd i babcia sie NAPEWNO!!!ucieszy....babcia mówi że fajnie jak przyjedziemy,a jeszcze fajniej jak odjeżdżamy...ale miła....Ostatnio robilismy badania takie dokladniejsze,wszystko jest ok,i tak bedzie już zawsze...bo musi!!!
niedziela, 24 kwietnia 2011
święta....
Gabryś znowu kaszle.....w między czasie jak nie pisalam,byliśmy dwa razy w szpitalu...zapalenie płuc ,temperatura,wymioty ,morfologia oszalała ja też......mam świadomość ,jak to kiedyś ktoś w komentarzach napisał,że ten blog jest nudny i głupi...a jaka może byc dlugotrwała choroba głupia i nudna ,wszystko jest głupie -mówi Gabryś jak jest zły...i dziś też mam ochotę tak krzyknąć...bo jakie ma być-kolejne wkłuwanie igieł w obolałe rączki,kolejne pobierania krwi ,wenflony i kroplówki..kolejny pobyt w szpitalu....Wrocilismy wreszcie do domu i cieszyłam się z tych świąt ,czekałam na nie ,upichciłam tyle jedzenia,Gabryś malował jajka ,pojechał z dziadkiem do kościoła z koszyczkiem...i ...znowu kaszle..a jutro lany poniedziałek i co z oblewaniem???ogromna spluwa czeka...Jak byliśmy w szpitalu ominęły Gabrysia fajne wydarzenia szkolne :teatrzyk ,wyjazd z jego paczką do kina,płakał i ja płakałam ...czy kiedyś będzie normalnie??A potem odbiliśmy sobie,pojechaliśmy do Warszawy na dwa dni na harlejadę ,i na koncert.Spotkaliśmy ukochaną Lenkę i Matylkę z rodzicami ,Ciocię Anię i wiele znajomych ...mieszkaliśmy w Domu Rodzica,świetna atmosfera,przemili ludzie i kochane dzieciaki ...Gabryś przeszczęśliwy,jeżdził metrem ,tramwajem(z ktorego nie umieliśmy się wydostać,i płakaliśmy oboje ze śmiechu)było super!!!
środa, 9 lutego 2011
ciężki dzień...
słota niby wiosenna....błoto wszędzie...katar goni katar....wczoraj mielismy pojechać do kolegów Gabrysia ,ale przed odjazdem w związku z tym że Gabryś taki niewyraźny jakiś był...zmierzyłam temperaturę..no i plany runęły..w nocy było spokojnie ,a rano p.doktor stwierdziła zapalenie ucha i znowu przerwa w leczeniu choroby głównej...morfologia co najmniej dziwna,dla mnie ...więc słabo mi się zrobiło...ale wa-wa twierdzi że ok,tak reaguje zdrowe dziecko na infekcję ,zdrowe!!!wyluzowaliśmy i leczymy zapalenie ucha ,co ze wszystkiego złego jest najlepsze...i noc będzie spokojna ...
poniedziałek, 17 stycznia 2011
bardzo ważne!!!
mój kochany syneczek Gabrielek zrobił nam dzisiaj na kolację specjalne kanapeczki ,których się uczył dziś w szkole....oto jedna z nich PINOKIO,pyszne ...
dlaczego????
to straszne ....dziś zabił się kolega mojego starszego syna Mateusza,nie chciał żyć....życie było zbyt trudne..zbyt ciężkie...siedemnastoletni chłopak...jak to wytłumaczyć?nie da się...co się stało?co było nie tak ? jaki błąd i kto go popełnił?co dzieje się w głowach młodych ludzi? jak im pomóć wszystko zrozumieć w tym zagmatwanym świecie?czy istnieje choć cień szansy, by to się już nigdy nie zdarzyło?jak rozmawiać,jak być zawsze pod ręką mojego dorastającego syna?i czy on zechce mnie potrzebować gdy będzie miał jakiś problem?tak wiele radości jeszcze było przed tym chłopcem...tak bardzo potrzebowali go wszyscy...tak im teraz cięzko...dziś napisał jeden z jego kolegów;Krystian ,co Ci strzeliło do głowy.......[*]
czwartek, 13 stycznia 2011
ps.....
strasznie trudne to pisanie ...nie ma jak długopis i kartka..a tu uciekają gdzieś wyrazy i literki....aż wstyd że nie jestem tak obeznana jak moi przyjaciele wszyscy...ale cóż ...może kiedyś....
środa, 12 stycznia 2011
wierszowanie...
bądź ,bo gdy Cię nie ma
wszystko wydaje się takie blade
bez wyrazu ,bez koloru
bądź, bo świat traci sens
swoja radość i zamyka się przede mną
bądź,bo milknie muzyka
gdy Cię nie ma
taka piękna i mądra
bądź,bo wszystko staje sie nonsensem
i boli wypala mnie i upokarza
bądź,bo biegnę do Ciebie
czy chcesz czy już nie chcesz
ja biegnę
bądź,bo jesteś moim pocieszeniem
uzdrowieniem moim zapomnieniem
bądź,by podać mi dłoń,by pomóc
by przytulić,by współczuć i zrozumieć
bądź moim najlepszym PRZYJACIELEM.....
chciałabym podarować Ci prezent taki jedyny,niepowtarzalny
wyniosły piękny ponad wszystko taki delikatny zaczarowany
pachnący wiatrem błyszczący gwiazdami
malowany szczesciem
chcę abyś go przyjął z otwartym sercem
z ciepłymi dłońmi z uśmiechem z radością
chcę aby był dla Ciebie bezcenny
abyś go pielęgnował szanował i czcił i upiększał
chcę podarować Ci swoją MIŁOŚĆ
wyniosły piękny ponad wszystko taki delikatny zaczarowany
pachnący wiatrem błyszczący gwiazdami
malowany szczesciem
chcę abyś go przyjął z otwartym sercem
z ciepłymi dłońmi z uśmiechem z radością
chcę aby był dla Ciebie bezcenny
abyś go pielęgnował szanował i czcił i upiększał
chcę podarować Ci swoją MIŁOŚĆ
nudy...
fajne są takie nudy,gdyż ostatnimi laty na nudę narzekać nie mogliśmy...szpital,szpital i szpital...a tam jak wiadomo nudno nie jest,coraz to nowe tragedie się dzieją ,a to nam a to obok gdzieś ....a teraz nuda...jaka fajna ...nic się nie dzieje ,wszystko w najlepszym porządku....''chodzimy''sobie do szkoły,Mały tłucze się z dzieciakami ,Duży pyskuje nauczycielom,ot taka normalność zwykła....a ja się z tego cieszę jak głupia...mam trochę nie pokolei.....i jak dostaną jakąś złą ocenę to mnie śmieszy...czy ja jestem normalna?wszystko jest ok....egzaminy w gimnazjum ,nie popisał się Mateuszek-no i co z tego?a Gabryś nie będzie ćwiczył pisania bo....mu się nie chce...WAŻNE że jesteśmy zdrowi...jakie fajne to normalne życie ...bez pośpiechu ..
wtorek, 11 stycznia 2011
ważne!!!
bardzo ważna jest krew dla dzieciakow z litewskiej w Warszawie ,tam gdzie leczył się Gabrielek i Mateuszek[moje],coraz więcej tam jest dzieci i coraz więcej potrzebują krwi....jeśli ktos może ...to bardzo proszę...krwi nie da się wyprodukować ,jak wiadomo...więc potrzeba jest duża ...TO WAŻNE!!!
razem możemy więcej!!takie tam hasła rożne ale wiadomo cel jest wielki ,chodzi o leczenie dzieci z chorobami onkologicznymi,a z leczeniem jest lepiej ,coraz więcej dzieci udaje się uratować...krew jest niezbędna...
razem możemy więcej!!takie tam hasła rożne ale wiadomo cel jest wielki ,chodzi o leczenie dzieci z chorobami onkologicznymi,a z leczeniem jest lepiej ,coraz więcej dzieci udaje się uratować...krew jest niezbędna...
wierszowanie...
po kładce życia idę zamyślona...
obok mnie samotność kroczy
lecz lękam się że zboczy
i będę sama ..nawet bez samotnosci....
miliony słów wypowiedzianych
miliony łez wylanych
cisza szeptem przerwana
rozdarta w sercu wielka rana..
serce z żalu popękane
czerwoną wstęgą zawiązane
ciemna noc modlitwą utkana
matka na kolanach zapłakana
cisza szeptem przerwana
rozdarta w sercu wielka rana...
serce z żalu popękane
czerwoną wstęgą zawiązane
nie będzie zawsze tak smętnie....słowo
obok mnie samotność kroczy
lecz lękam się że zboczy
i będę sama ..nawet bez samotnosci....
miliony słów wypowiedzianych
miliony łez wylanych
cisza szeptem przerwana
rozdarta w sercu wielka rana..
serce z żalu popękane
czerwoną wstęgą zawiązane
ciemna noc modlitwą utkana
matka na kolanach zapłakana
cisza szeptem przerwana
rozdarta w sercu wielka rana...
serce z żalu popękane
czerwoną wstęgą zawiązane
nie będzie zawsze tak smętnie....słowo
nowe...
zrywam na łące
kaczeńce pachnące
w sukni białej
z wiatru utkanej....
biegnę boso
poranną rosą
w wianku na głowie
oddaję się Tobie...
miłością moją
jesteś ostoją
pragnie Cię wielce
ogromne me serce.....
w ogromie błękitu
w powiewach wiatru
w konarach drzew zielonych
jesteś......
w strumykach górskich
w obłokach lekkich
w kwiatach na łące
jesteś........
moim spokojem
moją zadumą
moją radością
jesteś.......
odeszła ...tak daleko,nie wiem dlaczego ?po co?....smutek wielki,a zaraz radość ,bo jest ze mną wszędzie....kochanej Aguni....
kaczeńce pachnące
w sukni białej
z wiatru utkanej....
biegnę boso
poranną rosą
w wianku na głowie
oddaję się Tobie...
miłością moją
jesteś ostoją
pragnie Cię wielce
ogromne me serce.....
w ogromie błękitu
w powiewach wiatru
w konarach drzew zielonych
jesteś......
w strumykach górskich
w obłokach lekkich
w kwiatach na łące
jesteś........
moim spokojem
moją zadumą
moją radością
jesteś.......
odeszła ...tak daleko,nie wiem dlaczego ?po co?....smutek wielki,a zaraz radość ,bo jest ze mną wszędzie....kochanej Aguni....
jest normalnie...
dzień malowany uśmiechem dziecka...radosny z piosenką przy myciu zębów..normalny..nareszcie normalny,jeszcze nie dawno taki bolesny był każdy poranek....obudzić sie by walczyć,na baczność stawać,przy łóżeczku ....walka była ciężka..
A dziś jest normalnie i niech tak już zostanie ,należy się nam ...a najbardziej Gabrielkowi sie należy...
Jaki jest radosny ,roześmiany,szczęśliwy...i wtedy ja jestem szczęśliwa...i wszyscy są ...szczęśliwi i razem...moje kochane maleństwo..i mimo że ma 7lat jest moim maleńkim syneczkiem...zdrowym już...
Namaluję Ci taki świat kolorowy...
bez szarych dni ...
bez ciemnych nocy...
namaluję Ci taki świat beztroski...
bez bólu ...
bez zmartwień...
i..namaluję Ci taki dom...
z kolorowymi okiennicami ...
z żelkami na kominie....
z karuzelą w ogródku ...
i siebie tam namaluję szczęśliwą...
uśmiechniętą....
w sukni ,z wiankiem na głowie...
namaluję Ci szczęśliwe życie...
MAMA
A dziś jest normalnie i niech tak już zostanie ,należy się nam ...a najbardziej Gabrielkowi sie należy...
Jaki jest radosny ,roześmiany,szczęśliwy...i wtedy ja jestem szczęśliwa...i wszyscy są ...szczęśliwi i razem...moje kochane maleństwo..i mimo że ma 7lat jest moim maleńkim syneczkiem...zdrowym już...
Namaluję Ci taki świat kolorowy...
bez szarych dni ...
bez ciemnych nocy...
namaluję Ci taki świat beztroski...
bez bólu ...
bez zmartwień...
i..namaluję Ci taki dom...
z kolorowymi okiennicami ...
z żelkami na kominie....
z karuzelą w ogródku ...
i siebie tam namaluję szczęśliwą...
uśmiechniętą....
w sukni ,z wiankiem na głowie...
namaluję Ci szczęśliwe życie...
MAMA
Subskrybuj:
Posty (Atom)