zrywam na łące
kaczeńce pachnące
w sukni białej
z wiatru utkanej....
biegnę boso
poranną rosą
w wianku na głowie
oddaję się Tobie...
miłością moją
jesteś ostoją
pragnie Cię wielce
ogromne me serce.....
w ogromie błękitu
w powiewach wiatru
w konarach drzew zielonych
jesteś......
w strumykach górskich
w obłokach lekkich
w kwiatach na łące
jesteś........
moim spokojem
moją zadumą
moją radością
jesteś.......
odeszła ...tak daleko,nie wiem dlaczego ?po co?....smutek wielki,a zaraz radość ,bo jest ze mną wszędzie....kochanej Aguni....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz