co w życiu jest mniej a co bardziej ważne...jaki jest sens i czy jest ???rozmyślania,wierszowania,bujanie w obłokach...
niedziela, 24 kwietnia 2011
święta....
Gabryś znowu kaszle.....w między czasie jak nie pisalam,byliśmy dwa razy w szpitalu...zapalenie płuc ,temperatura,wymioty ,morfologia oszalała ja też......mam świadomość ,jak to kiedyś ktoś w komentarzach napisał,że ten blog jest nudny i głupi...a jaka może byc dlugotrwała choroba głupia i nudna ,wszystko jest głupie -mówi Gabryś jak jest zły...i dziś też mam ochotę tak krzyknąć...bo jakie ma być-kolejne wkłuwanie igieł w obolałe rączki,kolejne pobierania krwi ,wenflony i kroplówki..kolejny pobyt w szpitalu....Wrocilismy wreszcie do domu i cieszyłam się z tych świąt ,czekałam na nie ,upichciłam tyle jedzenia,Gabryś malował jajka ,pojechał z dziadkiem do kościoła z koszyczkiem...i ...znowu kaszle..a jutro lany poniedziałek i co z oblewaniem???ogromna spluwa czeka...Jak byliśmy w szpitalu ominęły Gabrysia fajne wydarzenia szkolne :teatrzyk ,wyjazd z jego paczką do kina,płakał i ja płakałam ...czy kiedyś będzie normalnie??A potem odbiliśmy sobie,pojechaliśmy do Warszawy na dwa dni na harlejadę ,i na koncert.Spotkaliśmy ukochaną Lenkę i Matylkę z rodzicami ,Ciocię Anię i wiele znajomych ...mieszkaliśmy w Domu Rodzica,świetna atmosfera,przemili ludzie i kochane dzieciaki ...Gabryś przeszczęśliwy,jeżdził metrem ,tramwajem(z ktorego nie umieliśmy się wydostać,i płakaliśmy oboje ze śmiechu)było super!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz