co w życiu jest mniej a co bardziej ważne...jaki jest sens i czy jest ???rozmyślania,wierszowania,bujanie w obłokach...
piątek, 13 stycznia 2012
nowy rok
cudowny dobry nowy rok...najcudowniejsze święta ,cudowny nowy rok...twu ,twu.....a tam,jest dobrze,Gabi wrócił do szkoły ,szczęśli taki .Przygotowywał ze swoją klasą program choinkowy,przebrania wierszyki ,taki przejęty i dokladny,aby wypadło dobrze ...to świetnie patrzeć jak uwielbia się uczyć ,bawić z dziećmi.Taki towarzyski,bardzo łatwo nawiązuje kontakt,wygadany taki(w mamunię.ha.ha)Na imprezę w szkole musiała być nowa koszula (bo ta ostatnia nie zapina się na brzuchu...)i muszka ,elegancki facet z mojego synka...no i szarfę miał jako Nowy Rok z napisem ,i szarfa spadła w trakcie przedstawienia na podłogę...-mamo przecież to tak jak by mi gacie spadły......,śmieszny jest na potęgę...BARDZO ważne są takie wydarzenia w życiu ,bardzo ważne....
piątek, 4 listopada 2011
normalnie...
wszystko toczy się zwykłym rytmem...normalnie.Gabriel się przeziębia ,miał w międzyczasie zapalenie płuc,obyło sie bez szpitala........ciągle kaszle prycha i kicha...rano co kilka dni lekarz...potem do szkoly i znowu lekarz-osłuchowo ok,Gabi kaszle dalej ...łeb pęka od tego...jakieś tam kwiatki robiliśmy z liści do szkoły ,ale on jest zmęczony więc mamo dokończ...ok dokończyłam ,afera żle ,miały być z czterech warstw a są z dwóch(mama na łatwiznę poszła)i tak w kolko....biegiem...normalnie jak wszędzie nareszcie....
środa, 13 lipca 2011
u nas...dobrze
i dlatego nie mam czasu na pisanie...mamy tyle zajęć ...ciagle bawimy sie na dworku,jeżdzimy na rowerach ,rolkach ,deskorolkach...i innych różnych takich,ale mamy sportowe wakacje...w sobotę znowu spełni się Gabrysia marzenie...o rowerku ,taki ma być na dużych kolach i ze stopką.....obecny nie ma stopki ,więc nie mozna go elegancko zaparkować ,tylko musi leżeć a to na samym środku podwórka,a to w krzakach...a to tam gdzie się Gabrys na nim wywali....nie jest ten rower elegancki..a nowy bedzie podobno...zobaczymy..fajne sa wakacje...mamy skarbonkę na parapecie i zbieramy na wyjazd..za dużo tam nie ma..a jak nam się nie uda nigdzie pojechać to trudno...pojedziemy do babci ,to nie jest kosztowny wyjazd i babcia sie NAPEWNO!!!ucieszy....babcia mówi że fajnie jak przyjedziemy,a jeszcze fajniej jak odjeżdżamy...ale miła....Ostatnio robilismy badania takie dokladniejsze,wszystko jest ok,i tak bedzie już zawsze...bo musi!!!
niedziela, 24 kwietnia 2011
święta....
Gabryś znowu kaszle.....w między czasie jak nie pisalam,byliśmy dwa razy w szpitalu...zapalenie płuc ,temperatura,wymioty ,morfologia oszalała ja też......mam świadomość ,jak to kiedyś ktoś w komentarzach napisał,że ten blog jest nudny i głupi...a jaka może byc dlugotrwała choroba głupia i nudna ,wszystko jest głupie -mówi Gabryś jak jest zły...i dziś też mam ochotę tak krzyknąć...bo jakie ma być-kolejne wkłuwanie igieł w obolałe rączki,kolejne pobierania krwi ,wenflony i kroplówki..kolejny pobyt w szpitalu....Wrocilismy wreszcie do domu i cieszyłam się z tych świąt ,czekałam na nie ,upichciłam tyle jedzenia,Gabryś malował jajka ,pojechał z dziadkiem do kościoła z koszyczkiem...i ...znowu kaszle..a jutro lany poniedziałek i co z oblewaniem???ogromna spluwa czeka...Jak byliśmy w szpitalu ominęły Gabrysia fajne wydarzenia szkolne :teatrzyk ,wyjazd z jego paczką do kina,płakał i ja płakałam ...czy kiedyś będzie normalnie??A potem odbiliśmy sobie,pojechaliśmy do Warszawy na dwa dni na harlejadę ,i na koncert.Spotkaliśmy ukochaną Lenkę i Matylkę z rodzicami ,Ciocię Anię i wiele znajomych ...mieszkaliśmy w Domu Rodzica,świetna atmosfera,przemili ludzie i kochane dzieciaki ...Gabryś przeszczęśliwy,jeżdził metrem ,tramwajem(z ktorego nie umieliśmy się wydostać,i płakaliśmy oboje ze śmiechu)było super!!!
środa, 9 lutego 2011
ciężki dzień...
słota niby wiosenna....błoto wszędzie...katar goni katar....wczoraj mielismy pojechać do kolegów Gabrysia ,ale przed odjazdem w związku z tym że Gabryś taki niewyraźny jakiś był...zmierzyłam temperaturę..no i plany runęły..w nocy było spokojnie ,a rano p.doktor stwierdziła zapalenie ucha i znowu przerwa w leczeniu choroby głównej...morfologia co najmniej dziwna,dla mnie ...więc słabo mi się zrobiło...ale wa-wa twierdzi że ok,tak reaguje zdrowe dziecko na infekcję ,zdrowe!!!wyluzowaliśmy i leczymy zapalenie ucha ,co ze wszystkiego złego jest najlepsze...i noc będzie spokojna ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)